O powrocie Ofcy na zielone pastwiska Irlandii, widoku z okna na Wicklow Hills, obfitym biuście Molly Malone, szklance Guinnessa z obowiązkową kroplą blackcurrant, wiernych przyjaciołach i startujących samolotach. Czasem o polskim twarożku z rzodkiewką i bananowym Kubusiu w rytm wirującej pralki. Czyli o tym wszystkim co Ofce lubią najbardziej. I całej reszcie!
Blog > Komentarze do wpisu

Ask your woman to shut up

Pierwszy raz w życiu zetknęłam się wczoraj z seksizmem pod swoim adresem. Dziwnie uczucie, ale i nóż w kieszeni otwarty. Nie chcę ja trącić rasizmem, ale zdaje mi się, że ten pan był muzułmaninem. Po prostu nachylił się do mojego kolegi i powiedział, aby ten mnie poprosił żebym się zamknęła. Ni mniej, ni więcej, zamknęła! Rozumiem, że panu mogły przeszkadzać moje żywe reakcje na koncert, którego właśnie słuchaliśmy (głównie klaskanie), ale zdecydowanie powinien był się zwrócić bezpośrednio do mnie. Oj, powiedziałam głośno, co miałam do powiedzenia. A na wychodne, nie uwierzycie, podeszła do mnie kobieta, która z nim przyszła i poprosiła żebym się nie gniewała, ale on naprawdę ma rację, bo ja... nie mam poczucia rytmu! Czegoś takiego odnośnie swoich predyspozycji muzycznych nie słyszałam od piątej klasy podstawówki, kiedy pani mi powiedziała, że muszę oduczyć się wchodzenia w wyższe tony, bo wtedy zaciskam gardło i fałszuję. Mam naturalnie niski głos i taki muszę szlifować. Oczywiście moje 'szlifowanie' skończyło się wraz z lekcjami muzyki w szkole, ale jako samouk chyba nie najgorzej mi poszło i miałam kilka (niezgorszych) wystąpień artystycznych w większym gronie. Nawet nauczyłam się grać na gitarze. Swojej lekcji się jednak wczoraj nauczyłam i w marcu będę bardziej wyczulona na własne reakcje (choć tego pana widziałam pierwszy raz w życiu) bo może rzeczywiście ludzie mają mnie dość na tych co miesięcznych koncertach flamenco fusion, na które chodzę regularnie od ponad roku :)

Co z niusów, raczej niewiele; Na Zachodzie Bez Zmian. Ah, dzisiaj mijają cztery tygodnie jak nie palę papierosów. Chyba nie pisałam tu o tym, ale tak, postanowiłam rzucić. I nie chodzi o wydawane pieniądze jak niektórzy dopytują, ani że całe życie walczę z nałogiem, bo mam tak słabą silną wolę, czy inne co tam. Ja uwielbiam zapach świeżo odpalonego cieniaska, a postanowiłam się z nim pożegnać tylko i wyłącznie ze względów zdrowotnych. Też nie, że lekarz mi kazał, po prostu głos wewnętrzny mi podpowiedział, że 33 rok życia jest tym właściwym żeby pomyśleć o przyszłości w szerszym aspekcie. Wczoraj czułam się jak zboczeniec prawie przytulając się do dziadka na przystanku autobusowym, kiedy ten odpalił papierosa, i nawet nie zraziło mnie, że sam kaszlał i chrychał okropnie. Na imprezie natomiast został mi wręczony elektroniczny papieros, chociaż nie miałam jakiejś straszliwej ciągoty do puszczenia dymka przy popijanym winie. I powiem Wam, że więcej nie wezmę go do ust. Bo po pierwsze przyjemność zdecydowanie mniejsza niż prawdziwy cieniasek, a równie drapie w gardle na drugi dzień. Czuję dziś niesmak. A jak będę kiedyś jeszcze chciała takowy poczuć, to tylko po wielkiej przyjemności dzień wcześniej. Póki co jednak passuję, bo obiecałam sobie, że jak wyleczę dolne drogi oddechowe całkowicie, to odpuszczę sobie tę przyjemność na dłuższy czas. Już sobie wyobrażam miny czytających, dla których palenie w ogóle (nałóg - przyjemność) to wielka abstrakcja :)

To jeszcze dodam, że cipa ze mnie wołowa do potęgi, bo Sponsoring był pokazywany na JDIFF w tym tygodniu, tyle że pod francuskim tytułem (Elles), o czym dowiedziałam się oczywiście po wszystkim. Nic, może jeszcze załapię się do kina w PL. W środę po raz drugi widziałam W ciemności i znając już fabułę, oglądałam spokojniej. Niesamowity film i naprawdę bym chciała, żeby świat szerzej o nim usłyszał, ale coraz głośniej w mediach, że to irańskie Rozstanie dostanie Oscara. Pani Holland jednak trochę rozczarowała, bo nie była zbyt rozmowna po projekcji i momentami ironizowała odpowiadając na pytania publiczności. Było minęło. Jutro natomiast idę zobaczyć... Bambi :) Ogromny mam sentyment do tej kreskówki (podobno najbardziej ukochanej przez Walta Disney'a) i z radością ją zobaczę na dużym ekranie, tym bardziej, że moja Mama do tej pory wspomina, że ja byłam takim Bambi :)

A na koniec Wam powiem jakie pytanie zadał mi wczoraj kolega odnośnie naszego rozstania z Fotografem. Jak wam się chciało w tym wieku? I wiecie co, nie umiałam odpowiedzieć.

sobota, 25 lutego 2012, hadassa79
Komentarze
2012/02/25 23:15:55
kliknęłam komentarz i zapomniałam, co miałam powiedzieć, bo wpis poruszył kilka tematów i już nie pamiętam. U Ciebie 33, u mnie 44, zdrowa też chcę być, ale jak widać pamięć już nie ta. A już wiem - rzuciłam palenie w momencie, kiedy największą mi przynosiło radość, kiedy jeszcze nie kaszlałam i nie miałam rano papierosowych kaców. Uwielbiałam, a jednak zdecydowałam się pożegnać. Nie bez trudu, ale nieodwołalnie do kilkunastu lat już nie palę. Można żyć bez tego. Od jakiegoś czasu nawet się cieszę, wkurza mnie smród fajek, ludzie od których jedzie budzą moją litość i niechęć, swoją drogą zauważyłaś, że nie od wszystkich czuć? Chyba od rodzaju papierosów zależy. Ledwo rzuciłam, zaczęły się problemy z drogami oddechowymi, aż po półtora roku powiedziałam lekarzowi, ze chyba wrócę do nałogu, bo kaszle i chechłam jak stary gaźnik. Odpwiedział, że dwa lata zajmuje oczysczenie organizmu z nikotyny, potem bedzie lepiej. I miał rację.
Mnie kiedyś jeden z Persji, czyli chyba też Muzułmanin, po imprezie, gdzie gotowaliśmy i serwowaliśmy dania z różnych kultur, każdy na swoim stole i ze swoich garów, ale talerze należały do pubu, powiedział - możesz wziąć moje i pozmywać. Pozwolił mi. Nie chciałabymś wiedzieć co mu zjadliwym tonem powiedziałam. Nie mówi mi dzień dobry, jego żona też, a dziecko ucieka jak mnie widzi, chociaż tego nie słyszeli, bo ich tam nie było. Pewnie mnie przedstawił jako dzieło szatana. Mam go gdzieś. W końcu to nie ja w Persji, tylko Pers w Europie, niech mi nie narzuca swojego stylu życia. A jeśli źle jego zdaniem klaskałaś, mógł ci to powiedzieć w twarz - tchórz jeden.
W ciemności strasznie chcę obejrzeć, wprawdzie nie widziałam też Rozstania, ale słyszałam faktycznie, że dobry. Zanim jeszcze wiadomo było, ze nasz film walczy z tym właśnie.
Czy ja wszystko powiedziałam, co chciałam?
-
2012/02/25 23:17:41
Już wiem, o czym zapomniałam - jeśli nie było tego, o co chodzi, dobrze, że nie trwałaś w tym fotograficznym układzie. Jeśli to jest to, o czym ja myślę, a o czym Ty nie do końca powiedziałaś.
-
2012/02/26 11:01:20
No rzeczywiście poruszyłam kilka tematów hihi. Tak to jest kiedy się nie pisze regularnie.
Właśnie, ja nie do końca powiedziałam, ale też nie wiem o czym Ty pomyślałaś Kasiu. Przede wszystkim nie nazwałabym tego układem, bo to słowo ma dla mnie negatywne konotacje (warszawski!), ale raczej relacją - z którejkolwiek strony by nie analizował - silną niestety. Wiem, że zabrzmię teraz jak heretyk, ale zawsze uważałam, że najgorsze co facet z kobietą mogą zrobić, to się zaprzyjaźnić w związku, bo potem za cholerę nie mogą o sobie zapomnieć, kiedy wszystko wskazuje, że powinni. No i my tak właśnie mamy :)
To wszystko te 33 lata, bez sensu, to rzucanie palenia na przykład. O wiele mi gorzej teraz niż przedtem i tak, ja byłam z tych, od których nie było czuć ;)
W ogóle stałam się jeszcze mniej cierpliwa (nie to żebym kiedykolwiek była!) i jeszcze bardziej kąśliwa. Wszystko na opak! Chyba zacznę medytować.
-
2012/02/26 17:08:52
Ja w ogóle nie jestem w stanie ogarnąć muzułmańskiego świata. Tego ich obcinania uszu i nosów kobietom za "nieposłuszeństwo". Nie przemawia do mnie stwierdzenie - inna kultura, my dla nich też jesteśmy dziwni. A jeśli chodzi o pozostałe wątki, to co tu dużo mówić, wiosna to dobra pora na zmiany :)
-
Gość: BrandNewAntique, 089-100-153249.ntlworld.ie
2012/02/26 20:21:42
Lubie Cie czytac. Zaczelam w bardzo dziwnych okolicznosciach i przyznaje, ze zadomowilam sie w roli obserwatora. Kobieco tu i babsko kiedy nalezy, dlatego wracam. Moze powody powrotow sa bardziej schowane w srodku, ale tak juz mam ze wpadam tu, czytam sobie i basta! :)

Herezje. Mysle nad tym co napisalas. Zaprzyjaznic sie czy nie zaprzyjaznic? W obliczu koniecznosci podjecia decyzji, "kiedy wszystko wskazuje czy powinni". Kiedy wszystko wskazuje ze sie powinno. Rozum. I kiedy okazuje sie ze nie dziala. Serce.
Stoje po drugiej stronie brzegu, kiedy gdybam, ze z mezczyzna lepiej sie jest jednak zaprzyjaznic, bo jej brak okazuje sie bardzo niszczacy. Tak mi czasem szepcza moje doswiadczenia.
I tak sie zastanawiam i mysle i mysle ze powinnam. I pewnie robia to tysiace kobiet. I tak sobie myslilmy. A moze po prostu Fotografowie tak maja... Ze nie puszcza ale i nie odpuszcza. Ze chcialabym i boje sie.
A my, Kobiety-Przyjaciolki na to pozwalamy. Sobie i komus.

Trzymam kciuki za palenie. Ze bedziesz wolna od tego gowna i wszystkich tych "przyjemnosci", ktore daje. Zajrze tu niebawem, moze wspomnisz ze juz jest dobrze, lepiej, wolniej. Dasz mi nadzieje dla mnie samej. Moze i motywacje.
Powodzenia!
-
2012/02/26 21:01:52
ale tak źle jest tylko na początku, po pół roku już nie będą Tobą fajki rządzić. Mówię tak, bo jakby o tym nałogu nie mówić, rządzi on - dobrych humorem, przemianą materii (tęsknię z tym), niektórzy mówią, że lepsza koncentracja (no nie wiem). Na pewno pieniądze można wydać na coś innego.
Nie zgadzam się, że najgorsze to się zaprzyjaźnić. Mąż, partner, powinien być najlepszym przyjacielem, inaczej to tylko układ ekonomiczno-seksualny
-
2012/02/26 21:02:35
ale nie o takim układzie myślałam za pierwszym razem. Mnie się układ z niczym nie kojarzy, raczej z 'tak się ułożyło' jesli już
-
2012/02/26 23:29:18
Ojej, ale gwarno, a napisałam tylko jedno zdanie! Nie ma co, my kobiety jesteśmy czułe na herezję ;) To po kolei.
Amebo, ja nie tyle nie potrafię ogarnąć samej religii, bo islam - jak każda religia monoteistyczna - jest bardzo prosty w założeniach. Ja nie umiem ogarnąć tego, jak ją człowiek potrafi zinterpretować i zasadnie walczę z każdym ekstremizmem, naszym katolickim też. Jak tak wgłębić się w sam Koran, to podobno kobieta jest w nim hołubiona... Znajdź u mnie w zakładkach Mamę Ammara, to Polka, która przeszła na islam i wyszła za mąż za Jordańczyka. Niesamowita lektura naprawdę, choć wielokrotnie czytam i nie wierzę, że to możliwe połączyć te dwa światy w tak piękny i harmonijny sposób. Albo ona musiała się wyrzec sporej części siebie, albo to naprawdę jest miłość przez duże M.
Całkiem Nowy Antyku, witam na Ofczym pastwisku i dygam kopytkiem w podzięce za miłe słowa. Piszę tak jak czuję. Dwa razy czytałam Twój komentarz i w końcu zgłupiałam. To uważasz, że lepiej się zaprzyjaźnić, czy nie? W ogóle jeszcze raz przeczytałam swoją odpowiedź do Kasi i rzeczywiście zabrzmiało stereotypowo - że on z nią robi co chce, a ona taka wierna przyjaciółka. Nie to zupełnie nie tak. Nie wiem nawet czy ja bym chciała publicznie ten aspekt swojego życia omawiać, więc będzie ogólnie. Między nami nie stoi zupełnie nic, ani zupełnie nikt, teoretycznie możemy wszystko i świat nam sprzyja. Naszym problemem jesteśmy my sami - silni osobowościowo jedynacy samotnicy, z dawno temu pocerowanymi sercami, którzy się zaprzyjaźnili, ale młodszy postanowił dorosnąć i to jestem ja. Może sama do końca nie wiem czego chcę, ale zdecydowanie wiem na co się nie zgadzam. A co do przyjaźni, widzisz, ja wbrew pozorom nie mam wielkich doświadczeń związkowych, a rozstanie mi się kojarzy z tym, że facet wraca do domu i oznajmia, że to koniec, więc mam się wynieść, po czym nigdy więcej go w życiu nie widzę. A tu wszystko jest na opak. Nawet wczoraj mi opowiadał jak to jego kolega przyjaźni się z byłą dziewczyną, a obecna parzy im kawę kiedy ci sobie dyskutują w pokoju. To mu odpaliłam z grubej rury, żeby sobie nawet nie wyobrażał, że będę przychodziła do domu, w którym on będzie żył z inna kobietą, a on mi na to że nawet sobie nie wyobraża życia z inną. No i weź tu dyskutuj, chociaż ja wiem, niestety też z autopsji, że czasem człowiek sobie czegoś nie wyobraża, a zaraz potem, że mogło by tego nie być. W każdym razie teoretycznie jestem zwolenniczką ran ciętych, nie szarpanych.
Kasiu, ja wiem co masz na myśli. Mnie też generalnie układ jakoś strasznie pejoratywnie się nie kojarzy, ale w tym wypadku akurat tak. I to też nie do końca tak, że jestem przeciwna owej przyjaźni, po prostu chwilowo nie umiem jej ogarnąć i chyba trochę ważę jej wytrzymałość. Co do układów ekonomiczno - seksualnych, choć nie znam Cię osobiście, wiem, że mamy bardzo podobne o nich zdanie. A Ty wiesz na pewno po czym ja tak wnioskuję ;) Co do papierosów natomiast, tak, postanowiłam wytrwać w wierze, że kiedyś będę się czuła jak młody Bóg i dzięki temu przyszłemu Bogowi póki co nie przytyłam, proszę trzymać kciuki, dziękuję :)
-
Gość: BrandNewAntique, 089-100-153249.ntlworld.ie
2012/02/27 00:00:17
Antycznym okiem i szkielkiem komentarz szedlby w te nute:
Szczesliwa kochajaca sie rodzina. A najlepiej harem. A najlepiej jesli prawdziwy i teoretycznie mezczyzna nie zostawia zadnej ze swoich Pan w stanie "niezaspokojona".
"Bo kazda kobieta jest piekna, ma w sobie cos innego, fascynujacego i chcialo by sie miec je wszystkie"
Wiesz, tracac tu bedzie pietnowanymi (przeze mnie) owego czasu feministkami, ale uwazam, ze Panowie to jednak lubia ten sport. Stad w obecnosci wielu Pan na raz nie widza zapewne nic dziwnego, ego moze. Meskie ego.
I idea przyjazni/milosci z balaganem granic u Panow ma swoj odzielny ogromniasty rozdzial...
A Panie sobie marza, nawet kiedy sa starsze i madrzejsze. I wiedza co i jak. A raczej tak jak napisalas "wiedza czego nie chca" i kropka.

Zgadzam sie z Toba w pelni na tupanie noga. Bez przesady...

A co do przyjazni, to owszem. Moze faktycznie enigmatycznie to zabrzmialo. Jak najbardziej. Nalezy. Miedzy innymi. Cenzurowanymi i nieopisywalnymi slownie. Tymi z bajek dla duzych dziewczynek. Ze to oczywista oczywistosc.
A pod wplywem wydarzen czlowiek zaczyna watpic w oczywistosci...
Cos pieknego umiera. Bedac dojrzala musze pozwolic umrzec wesolemu, beztroskiemu dziecku...

Rany ciete a szarpane. Wybor brzmi bardzo rozsadnie. Zdradz prosze techniki jesli masz opanowana umiejetnosc.

Pozwole sobie sie jeszcze czasem odezwac, gdy poczuje temat. :)
-
2012/02/27 00:12:35
Aha, znów dwa razy musiałam przeczytać ;)
Strasznie patetycznie z tą przyjaźnią zaczyna brzmieć, a chodzi tylko o to, że pewni ludzie po prostu nie umieją o sobie łatwo zapomnieć, chociaż się starają. A że to mężczyzna i że bzykać będzie na bokach i że wolałby harem? Osobiście uważam, że ten stereotyp jest już dawno passe. A jak facet chce bzyknąć to i tak bzyknie i ja go nie powstrzymam. Poza tym sama też lubię się bzykać :)
-
Gość: BrandNewAntique, 089-100-153249.ntlworld.ie
2012/02/27 00:27:39
Ciezko zapomniec. Tylko co jesli on "nie moze zapomniec" o kilku na raz? W tym samym czasie? O takim Kims sie chyba latwiej zapomina. (?)


Z takim zjawiskiem mam stycznosc. Czynna i bierna, wiec uogolniam moze. Autopsyjnie filtruje.

Bzykac to sie chyba nawet "powinno" lubic. :D
-
2012/02/27 00:38:34
Pytasz mnie o poradę, czy coś sugerujesz?
-
Gość: BrandNewAntique, 089-100-153249.ntlworld.ie
2012/02/27 01:06:33
To i to.
-
2012/02/27 01:16:02
Wiem, że nie trafiłaś tu przypadkiem. Jak będziesz chciała pogadać, to wiesz gdzie mnie szukać.
-
2012/02/27 02:04:03
Zastanawiam sie nad tym wlasnie.
Jezeli istnieje miejsce na Ziemii badz Ziemii on-line ktore jest poza FBig Brotherem i mozesz mi je zdradzic jakos, to bede wdzieczna. Nie widze tutaj opcji wiadomosci.

Dziekuje za taka mozliwosc.
-
2012/02/27 02:08:02
hadassa79@gazeta.pl

Próbuję doczekać Oscarów.
-
2012/02/27 02:41:09
zjawie sie zapewne.
Tez czekam. :)
-
Gość: oliv, 194.33.17.1*
2012/02/29 10:40:53
Pauluch, usmialam sie przednie z tej relacji koncertowej, ja juz widze Twoja mine i komentarz pod adresem tego Pana, chyba trafila kosa na kamien:-) Buziol
-
2012/02/29 22:46:24
Cipko, a co chcesz przez to powiedzieć, że Ruda Małpa ma niewyparzoną gębę? ;)
Przydybam Cię na skype w wikend. Buzik.