|
O powrocie Ofcy na zielone pastwiska Irlandii, widoku z okna na Wicklow Hills, obfitym biuście Molly Malone, szklance Guinnessa z obowiązkową kroplą blackcurrant, wiernych przyjaciołach i startujących samolotach. Czasem o polskim twarożku z rzodkiewką i bananowym Kubusiu w rytm wirującej pralki. Czyli o tym wszystkim co Ofce lubią najbardziej. I całej reszcie!
Blog > Komentarze do wpisu
Kilka słów o śmierciPrześladuje mnie ostatnio śmierć, a ja się jej strasznie boję. Ksiądz Twardowski mówił, że najbardziej bał się cierpienia przed, nie samej śmierci. A ja chyba odwrotnie. Czy wiecie, że Księdza pochowano wbrew jego woli? Niejaki Kardynał Glemp miał w poważaniu jego przedśmiertną prośbę o towarzystwo zieleni, ptaków, orzechów i wiewiórek na Powązkach. Pochowano go 'na budowie' Świątyni Opatrzności w Wilanowie. Nawet nie wiem czy ta jest już skończona. Jak pomyślę, że biedak leży sam przerażony, w tej marmurowej ścianie, to oddech mi się skraca. Jak tak można nie uszanować człowieka po śmierci? - Listopad cmentarz pusty - deszczu zimna lura - to straszne - ktoś mówi - przestać kogoś kochać dlatego że umarł. Ksiądz, który pisał wiersze. A do tego ten potworny babsztyl Oleńka Iwanowska, niejaka pani doktor polonistka z Wybrzeża, której Ksiądz już bardzo stary zapisał wszystkie prawa do swojej twórczości, brrrr. Może i zebrała wszystko do kupy, może i spisała 50 lat kazań nagrywanych przez Siostry Wizytki, może, ale żeby tak jawnie pazurami bić się o każdy możliwy do zarobienia grosz? Wiernych przyjaciół Księdza po sądach wozić? Bez ludzkich odruchów specami od praw autorskich się osłaniać i dzieciom śpiewać poezji Księdza zabraniać? Biedny Ksiądz, pewnie mu miejsca mało w tym marmurze, żeby się z żalu i wstydu przekręcić, że tak niefortunnie uczucia ulokował przed śmiercią. Izby pamięci dalej nie ma w jego mieszkaniu, a bezcenny sztambuch przepadł bez wieści. Senność natomiast opowiedziała mi Mama w Rzymie (lubię jak mi Mama opowiada książki i filmy). Obejrzałam wczoraj. Wzruszyły mnie te prochy na koniec rozsypane nad łąkami. Też tak będę kiedyś miała. Bez zimnego kamienia, zbędnych ceregieli i sztucznych kwiatów, co nie zmienia faktu, że i tak się boję. Ludzie mówią, że ten kto się boi śmierci, ten się boi żyć. Uff, kamień z serca, znów się nie zgadzam z mądrymi tego świata. A jak usłyszę kiedyś od faceta, że od kiedy ze mną sypia nic mu się nie śni, to sobie w łeb strzelę od ręki, nie dbając nawet o aranżacje pośmiertne. Takich kilka słów o śmierci ostatnio styczniowego poranka 2012, szalenie sennego. wtorek, 31 stycznia 2012, hadassa79
Komentarze
ewazdublina
2012/01/31 11:40:38
Nie boje sie smierci tylko sposobu w jaki ona przyjdzie. Kladziesz sie spac i juz sie nie budzisz, co w tym strasznego? Czasem podczas rozmow na takie tematy szokuje ludzi stwierdzeniem ze ja bym mogla odejsc w taki sposob chocby i jutro, nie rozumieja ze mnie nie codzi o to ze nie chce juz zyc bo owszem bardzo chce, mam wspaniale zycie, tylko wlasnie dlatego ze wspaniale nie czuje ze powinnam miec wiecej czasu zeby bylo lepiej, nie mam poczucia ze czegos nie zrobilam, ze cos zmarnowalam lub nie osiagnelam. Mam nadzieje ze bedzie mi dane samej zdecydowac o swojej smierci, po prostu stwierdze ze juz mi sie nie chce, pora na mnie, zazyje jakies srodki i juz sie nie obudze.
2012/01/31 22:35:45
Zazdroszczę Ci, że u Ciebie ta kwestia jest taka prosta. Ja się dalej przeraźliwie boję.
2012/02/01 06:58:25
A ja ciągle jestem na etapie przedszkolaka, któremu zdaje się, że nigdy nie umrze, bo to jest niemożliwe żeby go nie było. Nie jestem w stanie ogarnąć istnienia świata beze mnie. Natomiast jestem świadoma śmiertelności osób, które kocham i strasznie się o nich boję. Czy ten rozdźwięk spowodowany jest tym, że siebie nie kocham, nie lubię? Przeczytałam i stwierdzam, że brzmi to żałośnie, ale ponieważ jest prawdą kliknę "wyślij".
Gość: m, mail.cybercom.ie
2012/02/01 12:45:10
dzieki ,za ten wpis...obejrzalam film i bardzo mi sie spodobal
2012/02/02 01:35:07
Amebo, też zajzdraszczam, jak Dublinii :)
M, to ja dziękuję, że czytasz.
Gość: evka07002, 22.101.wifinet.szczecin.pl
2012/02/03 00:03:31
Podobnie jak Dublinia nie boje sie smierci jako takiej tylko cierpienia ktore czesto jest z nia zwiazane .Uwazam ze umrzec spokojnie we snie to najlepsze (jakkolwiek trywialnie moze to zabrzmiec ) co moze nas spotkac (mnie spotkac ) .Ostatnimi czasy pozegnalismy wielu wspanialych ludzi i dotknelo mnie to osobiscie choc nigdy ich nie poznalam ,przemijanie ,odejscia ,nic nie jest wieczne ,przeraza mnie to ale tez jednoczesnie zdaje sobie sprawe ze taka jest kolej rzeczy . Nie pozegnalam jeszcze nikogo z najblizszych sercu osob i jakas czesc mnie wcale nie chce przyjac do wiadomosci ze moze byc inaczej ..a jednak ten czas nadejdzie i ..to mnie tez przeraza chyba bardziej niz to ze i moj czas kiedys nadejdzie . Pozdrawiam serdecznie ,bardzo lubie czytac Twoje przemyslenia Ewa
2012/02/03 00:22:46
Cześć Ewa :)
Zawstydziłam się chyba, że no wiesz, że lubisz czytać. Miło mi, nabieram dystansu do siebie i do innych ten mi się zmniejsza. Miałam dziś napisać o wielkim poruszeniu wśród polskich bezrobotnych w Irlandii, co w sumie sama poniekąd sprowokowałam na FB, ale potem pomyślałam, że płytkie to jakieś. Może jutro. Ja się boję śmierci chyba głównie dlatego, że cierpię na ataki paniki i tfu, obrzydliwą w mym poczuciu klaustrofobię. Zaraz sobie po prostu wyobrażam, że się obudzę w zamknięciu i wyjść nie będę mogła, stąd te lęki. Dlatego już mam testament i kilka złotych odłożonych - że skremować poproszę, a jak nie, to straszyć będę po nocach ;)
Gość: evka07002, 22.101.wifinet.szczecin.pl
2012/02/03 00:24:43
Film bardzo mi sie podobal ,ksiazke rowniez posiadam ,nabylam ja juz bardzo dawno i nie wiem jak to sie stalo tym razem ze najpierw film a ksiazka czeka... ,na ogol u mnie jest odwrotnie .A Ty jak wolisz ?
2012/02/03 00:34:17
Generalnie, jak większość ludzi chyba, wolę książkę nad film. Mam jednak przykład jeden (banalny pewnie), kiedy film pobił pisaninę na amen, a było to... uwaga, usiądź... 'P.S. I love you' :) I co teraz powiesz? Bo ja ukochałam film absolutnie!
2012/02/07 20:38:56
A ja na rzie jakoś tak flegamtycznie do odchodzenia podchodzę. W wersji idealnej - jakiś czarnoziem mnie przygarnie, ułożę się wygodnie i powoli stopię z korzonkami, zaprzyjaźniając z żukami po drodze. Wiklinowa trumna i bezludzie, to jest to. A potem opadać będę deszczem. Spokojne mi się to bardzo wydaje i takie relaksujące :D
Trailer mi się spodobał bardzo. Za godzinkę powinnam mieć film :) 2012/02/07 21:51:05
Pani Minister, a jak się obudzisz w międzyczasie w tym czarnoziemie? Aaaaaaaaaaaaaaaaa.
To jest mój problem właśnie, bo jestem klaustrofobik :/ 2012/02/07 22:15:32
No to może do trumny z komóreczką? Albo tak, jak w wiktoriańskiej Anglii - dzwoneczek przy grobie, z linką poprowadzoną do środka?
A poza tym - z wiklinowej trumny łatwo się wygrzebać jakby co :) 2012/02/09 21:46:34
To może zamiast tych komóreczek i dzwoneczków ja o kremację poproszę Pani Minister ;)
2012/02/10 20:24:16
Rozumiem, po prostu osobiście mniej się boję pobudki w glebie, a bardziej w piecu :D
|